Jedna na cztery.

Od zawsze wiedziałam, że chce być mamą.. Było to dla mnie oczywiste, że kiedyś zajde w ciążę, donoszę bez problemów, mamy dużą rodzine, ciąże są bez problemowe, nie było strat.. Nie zdawałam sobie sprawy jak ciężka droga do macierzyństwa jest przede mną. Do czego zmierzam? O stratach sie nie mówi. Ja dopiero teraz gdy TymonCzytaj dalej „Jedna na cztery.”

Ja – kobieta po stracie.

Rozmawiając z jedną z Was natchnęło mnie na kolejny temat. Jak mama po stracie widzi siebie jako kobiete? Jak widziałam siebie po poprzednich stratach?To bardzo trudny temat, po pierwszych dwóch stratach przestałam akceptować siebie i swoje ciało. Każdego dnia patrzenie w lustro sprawiało trudności, nienawidziłam siebie, bo co ze mnie za kobieta skoro nie mogęCzytaj dalej „Ja – kobieta po stracie.”

Mąż którego zazdrości nie jedna..

Do tej pory o Kamilu wspominałam nie wiele. Uznałam, że będę pisać z mojej perspektywy wszystko, a post o Nim będzie osobny. Wszyscy w koło martwią się jak ja to znosze, a gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Kamila? On stracił dziecko tak samo jak ja. Mężczyźni w stratach, zwlaszcza w poronieniach są pomniejszani.Czytaj dalej „Mąż którego zazdrości nie jedna..”

Czas nie leczy ran, lecz przyzwyczaja do bólu..

Jak żyć po stracie? Chciałabym znać receptę, by każdej rodzinie w tej sytuacji było lżej. Czemu pisze rodzinie, bo to nie tylko kobieta traci dziecko ale również mężczyzna tak często ludzie o tym zapominają, dodatkowo wszyscy najbliżsi też muszą nauczyć się żyć po stracie, bo co powiedzieć bliskiej osobie w tej sytuacji? Jak pomóc? JakCzytaj dalej „Czas nie leczy ran, lecz przyzwyczaja do bólu..”

Powrót do rzeczywistości.

W szpitalu którym to wszystko miało miejsce w dniu wypisu wygląda to tak, że rzekomo od 14 są wypisy a w realnie dopiero godzine /dwie później, a o 12 już pacjentka jest wywalana z łóżka, bo już kolejna ciężarna zajmuje jej łóżko. O godzinie 10 przyprowadzili mi ciężarną kobiete na sale, spytałam się położnej czyCzytaj dalej „Powrót do rzeczywistości.”

Nie takiego pierwszego spotkania oczekiwałam.

Gdy pozowlili Nam już zobaczyć Tymusia musieliśmy pokonać troche drogi, bo dział patomorfologii jest w odległym punkcie szpitala. Każdy cemtymetr który zbliżał Nas do syna powodował, że kamień na sercu był co raz cięższy. Czułam to ja. Czuł to też Kamil. Gdy już zobaczymy jego maleńkie, martwe ciało nie będzie odwrotu, wiara zniknie bezpowrotnie, nieCzytaj dalej „Nie takiego pierwszego spotkania oczekiwałam.”

Horroru ciąg dalszy.

Gdy mnie wybudzili po kilku godzinnej śpiączce myślałam tylko o tym by dostać telefon do ręki, bym mogła skontaktować się z jedyną osobą która mnie rozumie, jedyną osobą której samopoczucie liczyło sie bardziej od mojego. Cholernie się bałam jak Kamil poradzi sobie w tej sytuacji, zawsze to ja byłam silniejsza. To ja musiałam stąpać twardoCzytaj dalej „Horroru ciąg dalszy.”

Poród dziecka którego płaczu nigdy nie usłyszę..

Jak lekarz powiedział, że mój malutki synuś nie żyje, nie wierzyłam. Krzyczałam żeby sprawdził dokładnie, bo na pewno się pomylił przecież jeszcze wczoraj Tymuś ruszał się w brzuchu. Niemożliwe. Nie wierzę. On jednak był pewien. Powtórzył diagnozę. Przyszła młoda lekarka dokończyć badanie, a ja jedyne co mogłam to krzyczeć „po co pani mnie jeszcze bada?!Czytaj dalej „Poród dziecka którego płaczu nigdy nie usłyszę..”

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij