Mąż którego zazdrości nie jedna..

Byliśmy tak cholernie szczęśliwi.. Nic więcej od życia nie oczekiwaliśmy. Mielismy wszystko ..

Do tej pory o Kamilu wspominałam nie wiele. Uznałam, że będę pisać z mojej perspektywy wszystko, a post o Nim będzie osobny. Wszyscy w koło martwią się jak ja to znosze, a gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Kamila? On stracił dziecko tak samo jak ja. Mężczyźni w stratach, zwlaszcza w poronieniach są pomniejszani. Jakby to ich nie dotyczyło.

Na wstepie chciałam powiedzieć, że nigdy nie wierzyłam w prawdziwą miłość, taką aż po grób, sama pochodze z rozbitej rodziny, Kamil również. Z dumą mogę przyznać, że nie znam drugiej tak cholernie dobranej pary, mimo upływu lat kochamy się jeszcze bardziej. Przeszliśmy razem tak wiele a nadal się wspieramy, to wszystko Nas umacnia. Wierze, że pomimo tego jak bardzo życie Nas doświadcza to zestarzejemy sie razem. Mówią, że nie ma ideałów, ja jednak śmiało mogę powiedzieć, że nawet w połowie nie zasłużyłam na tak dobrego męża. Kamil jest moją ostoją, daje ukojenie w trudnych momentach, chroni i wspiera jak nikt inny, staje za mną murem w każdej sytuacji i zawsze podnosi gdy upadam z wzajemnością. Prawdziwa miłość polega na tym by dawać od siebie, nie oczekując nic w zamian. Tak jest właśnie z Nami. Mimo tego teraz boję się o stokroć bardziej o Naszą rodzine. Nie jedna by się po tym wszystkim rozpadła więc musimy każdego dnia pielęgnować Nasz związek ze zdwojoną siłą. Dla siebie. Dla Oliwiera. Byśmy tworzyli całość jak dotychczas.

Strata Tymonka była ciosem którego ból przyprawia o dreszcze z taką samą siłą jakby to było wczoraj. Jestem z Niego cholernie dumna i każdego dnia dziękuję Bogu za to, że to On jest ojcem mych dzieci. Gdy Tymuś jeszcze żył i trafiłam do szpitala to nie musiałam się martwić, że nie poradzi sobie z Olim w domu, byłam pewna, że zadba o Niego jak nikt inny, mało tego posprzątał, poprał. Niejeden facet nawet zmywarki włączyć ‚nie potrafi’ a raczej nie chce, łatwiej jest powiedzieć nie wiem/nie umiem. Kamil dbał o wszystko sam. Gdy Tymuś zmarł, ja musiałam zostać sama w szpitalu, bo Kamil musiał jechać zająć sie Oliwierem. W obliczu tej tragedii, dał rade dojechać autem do domu mimo tego jak cholernie był roztrzęsiony. W pierwszej chwili gdy dowiedział się o śmierci syna upadł, to ja musiałam być filarem który walczy za Nas oboje całą jego uwage zwróciłam na to, że musi jechać do domu, zadbać o Oliwiera. Zaskutkowało. W szpitalu byliśmy rozbici oboje, wspieraliśmy się nawzajem, gdy jedno traciło w nas wiare, to drugie miało ją podwójnie.

Jak wyszłam ze szpitala moja psychika się posypała, śmierć syna, hormony, ogólne złe samopoczucie, a dodatkowo ogromny strach o to, że Kamil mnie zostawi. Nigdy nie dał mi powodów bym wątpiła w jego miłość, jednak strach był niewyobrażalny. Pomimo, że zawinili lekarze to ja też czuje się winna, to sprawia, że boje sie o Nasz związek. Tak bardzo marzył o synu. Tyle kobiet dałoby mu to bez problemu. A ja?… Dbał o mnie pomimo tego, wmuszał jedzenie, pilnował leków, szykował do spania Oliwiera – przy nim właściwie robił wszystko.. A ja całe dnie siedziałam patrząc w sufit.. Zajął się mną i Naszym synem czego nigdy mu nie zapomne. I do końca życia będę wdzięczna.

Każdy ma prawo przejść żałobę po swojemu, jedni chcą rozmawiać, kolejnie wręcz odwrotnie. Tym się z Kamilem różnimy, mi pomaga rozmowa o Tymku, o tym co czuje. Wtedy zawsze wylewam morze łez. Na początku Kamil sie złościł, że ciągle płaczę.. Było mi przykro, bo to był mój sposób. Myślałam, że ma mnie dość. Dopiero gdy porozmawialiśmy zrozumiałam dlaczego się złości, chodziło mu o to, że boli go moje cierpienie, że nie wie jak mi pomóc. A ja myślałam, że nie może na mnie patrzeć.. I to wlasnie pokazuje jak bardzo ważna jest rozmowa. Teraz wiem, że zawsze mogę mu się wypłakać, mimo tego, że mu z tym źle to pozwala mi na to, bym nie czuła się sama. Gdy się podłamałam prosiłam Boga by mnie zabrał, bo chce być z Tymkiem, mówiłam, że już nie dam rady, że chce ze sobą skończyć.. nakrzyczał na mnie, że jestem samolubna, że chce ich zostawić, że mi będzie lżej i wcale nie myślę o nim, bo to On by musiał walczyć sam dla Oliwiera. To, że wtedy zrobił mi awanture postawiło mnie do pionu, wiedział, że to sprawi, że sie podniosę, że głaskanie po głowie mi nie pomoże w tej sytuacji. To pokazuje jak bardzo mnie zna. Dotarło do mnie, że nie robie łaski, że żyje. Chciałam dziecko, mam i muszę żyć dla niego jeśli nie chce dla siebie.

Jak jest dziś? Nadal jest cholernie ciężko, oboje walczymy, upadamy, podnosimy się. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że idziemy w jednym kierunku. Wspieramy się bezustannie. Nabieramy wiatru w żagle i staramy się być jeszcze lepszą rodzinom.

Kamilku jeśli kiedyś to przeczytasz to wiedz, że kocham Cię całym sercem. Jesteś mężem którego nie jedna kobieta na pewno mi pozazdrościła. Ojcem na którego zasługuje każde dziecko, Oliwier będzie z dumą mówił, że jesteś jego tatą jestem tego pewna. Jesteś cudownym człowiekiem, mówiłam Ci to nie raz ale powtórzę, wiele Ci zawdzięczam, uratowałeś mi życie. Sprawiłeś, że uwierzyłam, że mogę osiągnąć coś, co wydawało się tak odległe, wręcz nierealne. Pokazałeś mi, że mogę być dobrym człowiekiem, dzięki Tobie każdego dnia staram się być lepszą osobą. Jesteś moim mężem, kochankiem ale i przyjacielem, wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć udowadniasz to każdego dnia. Mimo mojego cholernie trudnego charakteru, jesteś przy mnie. Obiecuje Ci, że będę walczyć, dla Ciebie i Oliwierka. Jeszcze wiele zakrętów przed Nami ale wierze, że razem się zestarzejemy.
Kocham Cię pomimo wszystko! Bezgranicznie i na zawsze.

Opublikowane przez Aniołkowa Mama

Żona i Mama czwórki dzieci. Trzech aniołków w niebie i jednego na ziemi.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij