Kolejny czwarty… Szósty z kolei… Minęło pół roku od dnia w którym moje/nasze życie legło w gruzach.. Rozsypało się jak domek z kart. Siedzę w deszczu przy grobie własnego dziecka i wylewam łzy. Tu czuje się bezpiecznie. Tu czuje swoje miejsce.I choć na co dzień trzymam się nieźle to wiem, że wystarczy mała iskra byCzytaj dalej „Pół roku”
Archiwa autora: Aniołkowa Mama
Pomnik.
Po trzech miesiącach pomnik gotowy, dużo nerwów i stresu z tym związanego ale jest, w końcu! Gdy szłam Go obejrzeć przypomniał mi się dzień w którym szliśmy do działu patomorfologii zobaczyć martwe ciało Tymulka. Szliśmy tam w drugiej dobie po cesarce jak wyszłam ze śpiączki.. I choć byłam bardzo słaba musiałam tam iść, potrzebowalam tegoCzytaj dalej „Pomnik.”
Chałst powietrza.
Jeszcze silniejsi.
Patrząc na to zdjęcie widze młodą kobietę, z perspektywami na przyszłości, nieco pewną siebie – wygląda na szczęśliwą. Tak, zdecydowanie ona musi być szczęśliwa. Tak widzą mnie ludzie którzy mnie nie znają. Nie znają mojej historii. Dlatego zanim kogoś ocenisz, dwa razy się zastanów czy właśnie nie przeżywa życiowej tragedii. Ludzie zakładają maski. Każdego dnia.Czytaj dalej „Jeszcze silniejsi.”
Pamiątki.
Nie wiele pamiątek mam synku. Kilka zdjęć z ciąży.. Każdy obraz usg i.. dwa krótkie spotkania. Przez cesarskie cięcie w trybie natychmiastowym i śpiączkę nie widzialam Go odrazu, a gdy już mogłam do Niego pójść, zabronili mi bo byl przygotowywany do sekcji zwłok. Wiec zobaczyłam Go dopiero na drugi dzień. Gdy szliśmy do działu patomorfologiiCzytaj dalej „Pamiątki.”
Nie dość dobra.
Oliwier zdjął ze mnie ciężar, każda długoletnia staraczka czy też mama po stracie czuje czasem (często) się niedostatecznie dobra, wybrakowana.. Ja czułam się tak cholernie długo – On odczarował moje poczucie wartości które podupadło bardzo gdy wszystkie kobiety wokół (wtedy miałam wrażenie że tylko ja na tym świecie nie moge zajść /donosić) zachodziły w ciążęCzytaj dalej „Nie dość dobra.”
Jeśli czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. 🌈
Tęcza. Bardzo ważna dla wielu z Nas. Każda kobieta po stracie czeka na swoją tęcze. Na swój dar z niebios. To taki rodzaj marzenia, nadzei. Nieustannej nadziei, że i na naszym niebie ją zobaczymy. Ja swoją tęcze już mam. Po dwóch poronieniach jak grom z jasnego nieba pojawił się On – Tęczowy Oliwier, wychuchany, wyczekany,Czytaj dalej „Jeśli czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. 🌈”
Rose bear – moja terapia.
Misie dla Tymulka, nie mogę się doczekać aż zaniosę mu je. Niestety muszę poczekać, bo pracę nagrobkowe się wydłużają tak na prawdę nawet nie zaczęli czekamy w ‚kolejce’ 😔 Robienie zniczy, misiów jest dla mnie na swój sposób terapią. Pomaga mi to radzić sobie z tą sytuacją. Przy dwójce małych urwisów nie miałabym pewnie czasuCzytaj dalej „Rose bear – moja terapia.”
Jeszcze będzie pięknie!
Z racji tego, że tak często podnosicie mnie na duchu to ja dziś mam Wam pare słów otuchy do zaoferowania 🥰 jak wiecie mam w domu tęczowego Oliwierka, po dwóch poronieniach, łącznie trzech lat starań urodził się On 🥰 tak zupełnie niedawno nosiłam Go pod sercem pełna strachu czy w końcu uda się Nam donosićCzytaj dalej „Jeszcze będzie pięknie!”
List do Tymusia ❤️
Tymonku tak bardzo mi Ciebie brak. Każdy dzień bez Ciebie jest otoczony morzem łez, wyrwą w i tak nieustannie krwawiącym sercu. Tęsknię za Tobą, nie potrafię cieszyć się z codzienności gdy nie ma Cię obok. Miałeś być z Nami, zwykłe dni miałyby sens. A teraz bez Ciebie każde spełnione marzenie nie cieszy, bo Ty byłeśCzytaj dalej „List do Tymusia ❤️”