Ja – kobieta po stracie.

Rozmawiając z jedną z Was natchnęło mnie na kolejny temat. Jak mama po stracie widzi siebie jako kobiete? Jak widziałam siebie po poprzednich stratach?To bardzo trudny temat, po pierwszych dwóch stratach przestałam akceptować siebie i swoje ciało. Każdego dnia patrzenie w lustro sprawiało trudności, nienawidziłam siebie, bo co ze mnie za kobieta skoro nie mogę zajść w ciążę, nie mogę jej donosić i dać dziecka mężczyźnie który bardzo pragnął stworzyć rodzine. Mimo upływu czasu nienawiść do samej siebie rosła i potęgowała mur między mną a mężem. Im bardziej On starał się dotrzeć do mnie, tłumaczył, zapewniał, że kocha, że nigdy nie zostawi to ja czułam się co raz bardziej winna. Dlaczego? Bo oddałabym życie bez wahania za tego mężczyznę. Nie zasługiwałam na Niego. Kocham Go miłością prawdziwą i bezgraniczną. A jak się kogoś tak kocha to chce się szczęścia tej osoby bardziej niż swojego. A ja… Nie mogłam mu dać tego co pragnął. Mur był co raz wyższy między Nami, dawaliśmy sobie wsparcie, jednak nie potrafiliśmy być ze sobą blisko fizycznie. Dopiero gdy urodziłam Oliwierka to trochę sobie wybaczyłam i wtedy Nasza relacja wróciła na dobry tor.Po poronieniach nie było śladu na moim ciele przypominajacych o tym co się wydarzyło. Teraz po stracie Tymka jestem rozbita jeszcze bardziej. Ciąża skończyła się na późnym etapie, każdy centymetr ciała przypomina mi co się wydarzyło. Do dziś mam ślady po licznych wenflonach, siniaki po zastrzykach z żelaza dopiero bledną, blizna po cesarce nie dość, że jeszcze czerwona to jeszcze poszarpana, widać, że cieli na szybko byle jak.. Skóra na brzuchu jeszcze się nie wciągnęła, do tego w wielu miejscach rozstępy, piersi wciąż nabrzmiałe od pokarmu, wypadające włosy, rzęsy, łamliwe paznokcie. To wszystko przypomina o tym co się stało, wiadomo, że nigdy o Tymusiu nie zapomnę ale czasem chciałabym o tym nie myśleć, a ciało na to mi nie pozwala.Nauczeni przykrymi doświadczeniami walczymy by mur nie powstawał, rozmawiamy, staramy akceptować swoje zachowania. Kamil moje narzekanie, płacz i to, że Go odpycham. Każda próba zbliżenia kończy się moim płaczem, bo gdzie by mnie nie dotknął tam jest wspomnienie. Jestem dumna, że jest moim mężem nie jeden facet by naciskał, złościł się, obrażał. A Kamil mimo, że mnie potrzebuje to akceptuje mnie z tym całym bagażem i stara się mnie wspierać. Ja natomiast staram się dla niego, bo przecież On też mnie potrzebuje, staram sie wrócić do formy, żeby miał kobietę w której się zakochał.. Staram się jak moge nie odpychać Go i dawać mu bliskość na tyle ile jestem w stanie. Nie czuję się kobieco co dodatkowo potęguje moją frustrację. Wiem z wiadomości od Was, że nie jestem sama z tym. Kobiety po stracie tracą często pewność siebie, nie lubią swojego ciała choćby było idealne, bo nie dają rady zajść w ciążę lub jej donosić. Ja niegdyś cholernie pewna siebie osoba, dziś po tylu upadkach, wstaje i żyje. Jednak każda sytuacja zabierała mi cząstkę mnie, cząstkę tej pewności. Nienawidze siebie jeszcze bardziej z każdym dniem, wyrzuty sumienia są tak silne, że ciężko jest wieczorem zasnąć. I choć próbuje przepracować sobie to w głowie to nie potrafie.Wiele wiadomości dostałam od Was, że super, że chce walczyć o prawde by ukarać lekarzy za to co się Nam przydarzyło, jest mi niezmiernie miło, że moje wpisy mają taki odzew. Dziękuję za każdą wiadomość od Was. Jeśli mam być szczerza to licze na to, że prawda pozwoli mi wybaczyć sobie bym kiedyś zasnęła bez łez w oczach.

Opublikowane przez Aniołkowa Mama

Żona i Mama czwórki dzieci. Trzech aniołków w niebie i jednego na ziemi.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij