Jeszcze silniejsi.

Patrząc na to zdjęcie widze młodą kobietę, z perspektywami na przyszłości, nieco pewną siebie – wygląda na szczęśliwą. Tak, zdecydowanie ona musi być szczęśliwa. Tak widzą mnie ludzie którzy mnie nie znają. Nie znają mojej historii. Dlatego zanim kogoś ocenisz, dwa razy się zastanów czy właśnie nie przeżywa życiowej tragedii. Ludzie zakładają maski. Każdego dnia. Na ustach uśmiech – a w sercu ból. Znasz to uczucie, prawda?

GOSIA – Żona. Przyjaciółka. Mama po stracie. Mama ziemska. Córka. Synowa. Siostra. Tak wiele życiowych ról odgrywamy. Przede wszystkim jestem sobą. Nigdy nie udawałam. Teraz też nie udaje. A nawet czuję się w pełni sobą. Nie wstydzę się swych uczuć, bólu i złości jaki mam w sobie.

Od zawsze byłam buntowniczką. Miałam swoje zdanie i głośno mówiłam czego chce. Teraz to czego chce najbardziej na świecie jest nieralne, w pewien sposób przycięło mi to skrzydła, śmierć Tymona uświadomiła mi, że nawet jak sie walczy ze wszystkich sił nie zawsze można wygrać. Spokorniałam bardzo. Tej walki nie wygram, bo życia mu nie wróci nic ale czy to znaczy, że reszta życia jest istną porażką?

Otóż nie! Dlatego staram się być lepszą wersją siebie, widze progres jestem spokojniejsza i jeszcze bardziej waleczna.
Bywają dni gdy zatracam się w smutku, gdzie ból po stracie Tymusia wygrywa i nie mam sił z Nim walczyć. Tak było wczoraj. Przepłakałam wczoraj pół nocy, wtulona w męża, z żalem do całego świata rozmawialiśmy o tym czemu spotkało to Nas, mówiliśmy jak bardzo tęsknimy za Naszym pieknym synkiem i jak bardzo wkurwia Nas niesprawiedliwość.

Wiemy, że już nigdy życie nie będzie takie samo. Jednak trzeba też docenić co mamy. Przede wszystkim Oliwiera ale i siebie! Pomimo całego syfu jaki nas spotkał nadal jesteśmy razem. Nie jest lekko, są dni, że się nie dogadujemy, kiedy mamy dość siebie i swoich humorów ale! Nadal walczymy, dla siebie i Naszych dzieci i to się liczy. Nie będę ukrywać są też dni pełne uśmiechu. Na razie jest ich mniej, przeważają te złe. Jednak wierzę, że razem możemy przezwyciężyć to i z czasem będzie więcej dobrych dni..

Takie wieczory jak wczorajszy oczyszcza, pomaga się podnieść gdy już myślimy, że więcej nie udźwigniemy. Widzę postęp w Naszym zachowaniu, widze jak cholernie sie staramy nie spieprzyć reszty życia. Jak bardzo chcemy być razem i być szczęśliwi. Walczymy o siebie i dla siebie nawzajem. To jest piękne. To taka iskierka, że pomimo wszystko życie może się udać. Wierze w to głęboko. Jednak wiem, że wiele zależy od Nas. Życie zsyła Nam różne sytuacje ale to od Nas zależy czy powali Nas na kolana czy sprawi, że będziemy silniejsi.

Opublikowane przez Aniołkowa Mama

Żona i Mama czwórki dzieci. Trzech aniołków w niebie i jednego na ziemi.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij