
Nie wiele pamiątek mam synku. Kilka zdjęć z ciąży.. Każdy obraz usg i.. dwa krótkie spotkania. Przez cesarskie cięcie w trybie natychmiastowym i śpiączkę nie widzialam Go odrazu, a gdy już mogłam do Niego pójść, zabronili mi bo byl przygotowywany do sekcji zwłok. Wiec zobaczyłam Go dopiero na drugi dzień. Gdy szliśmy do działu patomorfologii każdy krok sprawiał potężny ucisk w klatce. Co chwila musiałam się zatrzymywać by złapać oddech. Bałam sie cholernie. Wiedzialam, że po tym spotkaniu runie Nasz świat a część Nas umrze w tamtym pomieszczeniu. Był piękny, wręcz idealny. Czarne długie włoski – jak u brata. Piękny kartoflany nosek, długie rzęsy, drobne ciałko całe 1840gram miłości i bólu .. Poznając Wasze historie okazuje się, że każda rodzina po stracie inaczej reaguje na śmierć dziecka. Jedne nie chcą widzieć dziecka inne wręcz muszą zobaczyć. Niektórzy żałują decyzji po pewnym czasie. Nie ma idealnego sposobu. Każdy radzi sobie z tym jak umie. Ja osobiście nie wybaczyłabym sobie gdybym Go nie zobaczyła, nie dotknęła, nie przytuliła.. I wiesz? Gdy zamkne oczy widze mojego cudownego synka, mimo tego że za każdym razem to wspomnienie rozrywa mi serce to nie żałuję. Co zrobilabym inaczej? Zrobiłabym odcisk stópki i raczek żebym mogła mieć piękna pamiątkę w domu. Niestety nikt nie doradził mi bym to zrobiła. Wiem, że w niektórych szpitalach położne praktykują taką pamiątkę, uważam, że to powinno być wprowadzone wszędzie.. Jeśli ktoś nie ma życzenia po prostu nie odbiera pamiątki. Kolejne Nasze wspomnienie to dzień w którym Go ubrałam przed pogrzebem – pierwszy i ostatni raz. Ubrałam Go tak jak podpowiadało mi serce. Piękne body z muszką, bordowe spodenki i czapeczka w batmana taka sama jaką mial braciszek. Minęły cztery miesiące, czasem mam wrażenie , że minęło szmat czasu, a czasem myślę, że było to wczoraj.