Pomnik.

Po trzech miesiącach pomnik gotowy, dużo nerwów i stresu z tym związanego ale jest, w końcu!

Gdy szłam Go obejrzeć przypomniał mi się dzień w którym szliśmy do działu patomorfologii zobaczyć martwe ciało Tymulka. Szliśmy tam w drugiej dobie po cesarce jak wyszłam ze śpiączki.. I choć byłam bardzo słaba musiałam tam iść, potrzebowalam tego jak tlenu, a jednak każdy krok sprawiał, że oddech przyspieszał i ból w klatce był co raz silniejszy – tak samo czulam się dziś. Wtedy bałam się, że nie będę w stanie oddać Go, że moje serce nie wytrzyma widoku mojego Malutkiego synka zimnego i martwego. Myślałam, że ciężko będzie mi udzwignac te wszystkie uczucia, że to mnie zmiażdży.. A dziś Bałam się cholernie mocno czy nie zawiodą mnie, czy będzie taki jak sobie wymarzyłam… Czy spełni moje oczekiwania.

Wtedy ku mojemu zdziwieniu wyszłam cholernie silna, widziałam martwe dziecko ale czułam tam mojego synka. Czułam coś czego nigdy nie zapomnę, poczułam jakiś spokój jakby był obok i mówił „jestem przy Tobie, dasz radę mamo” nie wiem co mną wtedy kierowało ale Jego widok dał mi sił. I dziś wychodząc z cmentarza czułam tą samą siłę. Czułam spokój i czułam obecność mojego dziecka. Nie da się tego opisać, sama w takie rzeczy nie wierzyłam, może umysł w ten sposób sobie radzi z tym wszystkim, a może On był przy mnie. Nie wiem. Jednak chce w to wierzyć.



Jestem cholernie szczęśliwa i mam nadzieję, że Tymusiowi jego domek się podoba.

Opublikowane przez Aniołkowa Mama

Żona i Mama czwórki dzieci. Trzech aniołków w niebie i jednego na ziemi.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij