Tak bardzo Cię przepraszam, że nie ma mnie przy Tobie.
Tak bardzo Cię przepraszam, że nie pokaże Ci tego co chciałabym Ci pokazać, że nie nauczę Cię jak żyć i jak pokonywać słabości.
Przepraszam, że nie jest dane znać Ci rodzicielskiej miłości, że nie mogę tulić Cię w ramionach i że nie poznałeś brata.
Przepraszam Cię, że nie zawsze jestem silna.
Przepraszam za każdą łzę i kłótnie wywołaną przez ból w sercu jaki pozostawiłeś.
Najbardziej w świecie przepraszam, że nie walczyłam by wyjęli Cię z brzucha gdy był na to czas. Mój drogi synku tak bardzo Cię przepraszam, że nie uchroniłam Cię przed śmiercią. Zawiodłam i nigdy się z tym nie pogodzę. To mój krzyż i kara z którą będę żyć.
Przepraszam.. Za wszystko. Mój ukochany synku.
Skończyłbyś właśnie rok, na pewno byś był cudownym chłopcem, wyobrażam sobie Ciebie uśmiechniętego, z czarną czupryną. Z wyglądu na pewno podobny do brata. Jednak jestem pewna, że charakter masz po tacie. Już w brzuszku byłeś spokojny, tak bardzo Nam Ciebie brak.
Wyobrażam sobie Wasze kłótnie o zabawki i miłość jaka się darzycie.
Tak wiele chciałabym Ci pokazać, tak wiele opowiedzieć, tyle wspólnych przygód nas ominęło, umarłeś o całe życie za wcześnie….
Tak bardzo bym chciała byś tu był. Tak bardzo pęka Nam serce.

Gdy zmarł Tymuś wydawało mi się niestosowne robić mu zdjęcia. Nikt nie powiedział, że pamiątka jest okej, że będą później potrzebne do pielęgnowania wspomnień. Już nigdy nie wezmę swojego dziecka w ramiona, pamiatam jego maluskie matwe zimne ciało jak by to było dziś.. Tak bardzo żałuję. Tak bardzo chciałabym mieć pamiątkę. Minął rok. Pamiętam jak wyglądał. Pamiętam jego piękna buzię, czarne długie włoski, kartoflany nosek. Usta kształtne po tacie.. 1830 gram miłości i bólu. Jednak pamiętam też pociętą główkę i brzuszek po sekcji zwlok, takiego Go poznałam. Nie mieliśmy dużo czasu. Pamiętam każde słowo z opisu sekcji, za każdym razem stają łzy w oczach, bo wiem, że cierpiał umierając, a ja niczego nieświadoma spałam nie czując jego bólu…poza pustka w sercu są jeszcze Wyrzuty sumienia ktore zostaną na zawsze, będą dręczyć tak długo jak żyć będziemy.
Ja nigdy nie trzymałam córki bądź syna w ramionach. Nigdy nie usłyszałam bicia serduszka. Trzy razy straciłam swoje maleństwa, za każdym razem w 6 tygodniu ich życia. I choć jakoś muszę żyć, uśmiechać się, czuję w sobie pustkę, rozpacz i żal. Bo byłam, bo jestem mamą nienarodzonych aniołków. Smutny wpis, współczuję. Tylko tyle mogę, bo słów nie ma odpowiednich na stratę dziecka.
PolubieniePolubienie