15.04

Straciłam Tymka tak niedawno, wszyscy bardzo współczują mi straty syna. Na okrągło słyszę, że nie wyobrażają sobie co mogę czuć bez Niego.. A ja myślami dzisiaj jestem gdzie indziej. Kolejna cholernie brzydka data. Co raz więcej tych złych rocznic w moim kalendarzu.. 15.04.2017 – druga strata. Pamiętam ten czas jakby to było wczoraj. Mój maleńki Ktosiek odszedł.. Serduszko już nie biło. Dostałam tabletki poronne, liczyłam każdy skurcz trzymając się za brzuch, wiedząc, że życie które było we mnie zgasło. Był 8tc ciąża przestała rozwijać się dwa tygodnie wcześniej. Skurcze bolały cholernie ale prawdziwa batalia rozgrywała się we mnie w środku. Nienawidziłam siebie. Nie chciałam żyć. Marzyłam o śmierci, wiesz? Nie chciałam wrócić do pustego domu. Nie chciałam nie być już w ciąży. Długo akcja sie nie rozkręcała i lekarz zadecydował o zabiegu łyżeczkowania ’20minut i po sprawie’. Wybudzili mnie i 2godziny później wypisałam się do domu na własne życzenie, była Wielka Sobota. Gdy wracam do tych chwil dostaje dreszczy. Te wspomnienie dają mi do myślenia, wiesz? Minęły 3lata. Serce krwawi mi równie mocno. I mimo, że strata Tymusia jest świeża i to jego żałobę przechodzę teraz to dziś jestem myślami przy moim drugim dziecku. Nie zdarzyliśmy się poznać, nie rozgościł się w moim brzuszku na długo, nie zdarzyłam poczuć się tak na prawdę w ciąży gdy ona dobiegła końca. I wiesz co? Ta strata wcale nie jest mniej bolesna od straty Tymka. Ludzie na okraglo umniejszają poronienia. Jakby to było nic takiego, jakby to, że dziecko przestało żyć w 6tc było mniej bolesne od tego z 34tc. Ktoś powie, że to płód. Dla mnie jednak to było moje dziecko. Mój maleńki cud. Po półtora roku starań zaszłam w ciążę i bardzo szybko życie powaliło Nas znów na kolana.. Najgorsze jest to, że szpital czesto nie informuje kobiet o możliwościach po stracie. Nikt mi nie powiedział, że mogę dowiedzieć się czy moje dzieciątko bylo córką czy synkiem. I co najważniejsze, że mogłam go pochować. Nikt nie wspomniał o tym. Dlugo po stracie czułam pustkę, bo nie miałam gdzie pójść zapalić światełko. Wiem, że są groby ogólne dzieci utraconych jednak nie na każdym cmentarzu. Gdybym miała wiedzę tą co teraz to na pewno zrobilabym badanie i pochowała swoje dzieciątko. Teraz gdy Tymuś leży w grobie, symbolicznie zapalam znicz i dla Naszych dwóch Ktosiów. Mam swoje miejsce gdzie mogę się wypłakać i „pobyć” z Nimi. Pomimo, że ta strata była na wczesnym etapie to serce krwawi i krwawić będzie. Żaden dzień mamy czy dzien dziecka nie będzie już taki sam. I trudnych dat jest co raz więcej..

Opublikowane przez Aniołkowa Mama

Żona i Mama czwórki dzieci. Trzech aniołków w niebie i jednego na ziemi.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij