Ze swojego doświadczenia wiem, że duszenie w sobie emocji to nic dobrego, zatruwa się siebie od środka. Sama tak robiłam po stracie drugiego Ktosia.
Teraz gdy zmarł Tymuś ból był tak silny, że nie potrafiłam tego dusić w sobie. Na początku próbowałam, efekt był taki, że pogrążałam się w żałobie co raz bardziej i bardziej. Zapominając o synu który żyje.. Ja rozpaczałam, a Kamil dbał o Oliwiera za Nas oboje. Gdy próbowałam wrócić do codziennego życia i udawało mi sie nawet kilka godzin nie uronić łez to czułam się winna. W końcu straciłam dziecko musze być w rozsypce.. Jakby to, że zacznę funkcjonować ‚normalnie’ było wyznacznikiem tego, że Go nie kocham, jakby miało znaczyć, że przestane za Nim tęsknić bądź o Nim zapomne. Nie wiem co mną wtedy kierowało. Teraz wiem, że żałobę nosi się w sercu. Wspomnienia o Tymusiu będą boleć. ZAWSZE. Bez znaczenia ile czasu by minęło. Ja nie chce o nim zapomnieć. To wszystko się wydarzyło na prawdę, to nie jest sen. Mimo, że bardzo bym chciała obudzić się i poczuć jego kopniaki w brzuchu ale nie da się tak. Zawsze będzie moim dzieckiem, zawsze będę mamą po stracie. Tego nie zmieni nic. Nikt mi nie odbierze wspomnień z czasów ciąży gdy byliśmy szczęśliwi w czwórkę 👨👩👦👦
Teraz wiem, że to ode mnie zależy jak będzie wyglądać dalsze życie. Straciłam syna ale czy to znaczy, że musze pogrążyć się w żałobie tak mocno, że zatracę rzeczywistość? Do tego zmierzałam. Do czarnej odchłani, z której droga powrotna jest niemalże niemożliwa. Mój mały Aniołek by tego nie chciał. Oliwier żyje i to o Niego muszę zadbać. Póki nie chce żyć dla siebie, to będę żyć dla Niego. I Kamila. A Ty mamo/tato po stracie co wybierzesz? Zawalczysz o życie czy się poddasz?
Ps. Właściwie tyczy się to każdego z Nas. Nie ważne co w życiu się dzieje, to od Nas zależy co z tym zrobimy. Złe doświadczenia uczą jeszcze więcej w jeszcze boleśniejszy sposób. Każdy z Nas upada, każdy czasem jest na dnie. Gdy będziesz na zakręcie życia pomyśl co dobrego możesz zrobić z tym co pod nogi rzuca Nam los podnieś się i… Walcz!
Ps2.

Dziś się chciałam pochwalić prezentem jaki dostałam od koleżanki. Kasiu dziękuję Ci raz jeszcze. ❤️ Ta bransoletka dodała mi sił. Teraz czuje Tymusia nieustannie. A to daje mi siłe by żyć.