Należy Wam się informacja, bo byliście ze mną w momentach gdy nie chciałam żyć, gdy myślałam, że już nie zasługuje na szczęście.. Wspieraliscie. Część z was juz wie, i to wam dziekuje najbardziej – doceniam to, ze pomagacie nie zwariowac! ❤
Nie chce trzymac tego w tajemnicy.. Bo co to da? Jestem w ciąży! Jeśli dane mi bedzie byc w ciazy kilka tygodni to chce sie cieszyć nia, z calych sil. Kazda ciąża nawet ta krotka umocnila nas, kazda miala sens. Wierze, ze ta tez ma sens. A może los nas oszczędzi tym razem i wrocimy OBOJE cali i zdrowi..

Tylko proszę o jedno NIE GRATULUJCIE. Na to przyjdzie pora jak już dzidzia będzie z nami na rękach.. Teraz to TYLKO serduszko.. Nasze małe 6mm szczęscia..
Trzymajcie kciuki, bo ciezki ze mnie przypadek.. takim jak ja każda pomoc jest potrzebna..
Piąta ciąża.
Jedno dziecko w domu.
Co dla nas masz losie???
Jestem w ciąży. Jeszcze nie tak dawno nie potrafilam wymówić tych słów, jakby to mialo sprawić, ze zaraz ją strace. Taki mechanizm obronny zeby przetrwac. Lape sie na tym, ze caly czas powtarzam ‚jeszcze zyje dzidzius’ ‚na razie wszystko okej’ zostawiam sobie furtke na wrazie gdyby…
Nie zapomniałam o stratach, nie da sie Tymona zastąpić, tęsknie i nadal zalewam sie łzami stojąc nad jego grobem. Mam wrazenie, ze teraz jest trudniej. Taka sinusoida uczuc, cieszysz sie z fasolki w Twoim brzuchu a jednoczesnie w chuj tesknisz za nim, wszystko sie przypomina, wraca ze zdwojona sila. Choćbym nie wiem jak bardzo starała się wyluzować, ciało pamięta strach, ból, tęsknotę i pustke nie do opisania… każdego dnia boje się, o siebie, o swoje dziecko którego serce widziałam na monitorze, o to co sie stanie jeśli tym razem również los ma w planach rzucić nas na glebe. Wiele razy wyobrazalam sobie ciążę po stracie Tymona, jak mam być szczera, myślałam, że będę psychicznie wrakiem. A ja staram się wierzyć w to, że będzie dobrze, a co jeśli nie? Tak takie pytania tez chodzą mi po głowie. Jeśli pójdzie nie po naszej myśli, wyliżemy się z tego – jak zawsze. Po wczorajszym story dostalam milion wiadomości, ze to moj czas, ze musze byc samolubna by przetrwac, by psychicznie nie ranić sie bardziej. Jednak ja tak nie potrafie. Poronienia, martwy porod, to wszystko siedzi tak głęboko we mnie, ze nie potrafie wyzbyc sie tego, nie potrafie przejść obojetnie obok tragedii ktore kazdego dnia ktoś przechodzi. Żebym ja mogla donosić ciążę, ktoś ja traci. To jest okrutne, niesprawiedliwe. Nie powinno byc strat. Jednak one sa i beda. I nagle kumuluje sie milion mysli w glowie.. Wracaja wspomnienia, jak to Ty ronilas ciaze, jednoczesnie czujac bol tej osoby ktorej swiat sie wlasnie zawalil, kiedy Ty przed dzien widzialas serduszko, a tym samym czujesz ulge, ze tym razem los Cie oszczedzil. Czujesz tez niepokoj, a co jesli kolejna będziesz Ty? Przeciez los nie rozdaje po rowno..
Dziś chce cieszyć sie tym stanem. Jestem wdzieczna za to, ze moge byc w ciąży. Chce wierzyć, ze tym razem wrocimy do domu cali i zdrowi.