Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział mi, że moim nowym hobby będzie malowanie zniczy dla dzieci to wyśmiałabym.. Gdyby ktoś powiedział, że stanę przed wyborem nagrobka dla własnego dziecka, pomyślałabym, że oszalał. Życie zmieniło się o 180°. To pokazało mi kruchość życia tak bardzo, że każdego dnia boje się co jeszcze dla Nas ma los. Chce wierzyć, że po burzy wyjdzie słońce. Jednak bardzo się boję rozczarować kolejny raz. Gdy wszystko zaczyna się układać to coś się psuje i sprowadza na ziemię. Pomimo wszystko nie bałam się marzyć, na przekór wszystkiemu. Teraz.. Sama nie wiem czy jeszcze będę potrafić, ogarnia mnie strach, bo mam jeszcze wiele do stracenia. Każde spełnione marzenie niosło za sobą lawinę złych zdarzeń. Równowaga? Być może. Dziś mało optymistycznie pomimo pięknej pogody. 🤷🏽♀️ Chce Wam uświadomić, że każdy ma gorsze dni, chwile zwątpienia i smutku. Jednak liczy się to, czy po tym trudniejszym czasie wstaniesz silniejsza czy zatracisz się w swoich smutkach i zatracisz cząstkę siebie którą lubisz. Tą, która wierzy, że pomimo wszystko można być szczęśliwym. Tą, która walczy i nigdy się nie poddaje!

Myślę, że Tymuś patrzy na te znicze z Góry i jest dumny, że wkładam w nie cząstkę siebie.. A dziś wieczorem będą kolejne, obok Tymulka leży dziewczynka która urodziła się i zmarła w wigilię ubiegłego roku, dziś zrobię znicz i dla Niej. Wierze, że bawią się razem z Tymusiem gdzieś na górze. Mam tylko nadzieję, że jej rodzice się na mnie za to nie pogniewają.